bassy Opublikowano 1 Listopada 2009 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 1 Listopada 2009 35cm miał na bank miarki nie przykładałem chlup i do wody :D Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
admin Opublikowano 7 Listopada 2009 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 7 Listopada 2009 Dzisiaj wprowadziliśmy nowe forum na jerkbait.pl. Tym samym wątek muchowy zostaje zamknięty i piszemy teraz oddzielne wiadomości, wątki. Miłego używania! Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
wobler129 Opublikowano 2 Stycznia 2013 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 2 Stycznia 2013 Może mi ktoś powiedzieć na czym polega metoda długiej.krótkiej nimfy? Bo często czytam - złowiony na krótką/długą nimfę. Dzięki i pozdrawiam Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
OloPe Opublikowano 2 Stycznia 2013 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 2 Stycznia 2013 Krótka nimfa to na krótkiej lince i spod kija, długa (lub daleka) gdy większy odcinek linki na wodzie. To tak najprościej 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
ictus Opublikowano 3 Stycznia 2013 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 3 Stycznia 2013 Skąd w światku muchowym bierze się nienawiść do metody krótkiej nimfy? Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Kuba Standera Opublikowano 3 Stycznia 2013 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 3 Stycznia 2013 Skąd w światku muchowym bierze się nienawiść do metody krótkiej nimfy?Nie wiem dlaczego mówisz o jakiejś nienawiści?Większość są to osobiste preferencje, ja niezbyt na ten przykład lubię tak łowić.Mam taką teorię, ze większość przesądów powstała w czasach, gdy wielu rozumiało tą metodę słabo, czuło się z nią nieswojo, więc powstała 'ideolo" że to nie prawdziwa metoda muchowa i nie wymaga kunsztu.I o ile, gdy trafimy nad wodę nimfy nie znającą, to po 30 minutach ktoś kto trzyma muchówkę pierwszy raz w ręce będzie golił ryby, to na wodach polskich juz tak łatwo nie ma.Osobna sprawa, ze w swojej najbardziej prymitywnej odmianie krotka jest mało finezyjna i nie wymaga od łowiącego zbyt wiele, po za trafieniem w wodę.Wiele wód muchowych wymordowano też tą metodą, wygarniając nawet ostatnie niedobitki, później poprawiając żyłką - efekt jest taki że wiele sympatii ta metoda nie ma. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
harp Opublikowano 3 Stycznia 2013 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 3 Stycznia 2013 dodam od siebie że osobiście dla mnie branie na suchara to poezja, uwielbiam prowadzić mokrą i czuć branie w palcach. No i podstawa to rzuty muchowe. Co do nimfy troszkę nudnawa jest jak dla mnie. Taka przepływanka trochę. Skuteczna to prawda. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
larss1 Opublikowano 3 Stycznia 2013 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 3 Stycznia 2013 Zgadzam się z przedmówcą. Branie na suchą muchę to jest świetna sprawa, szczególnie kiedy masz upatrzoną rybę i widzisz np. jak wygrzewa się w słońcu - ojj adrenalina skacze kiedy tylko podnosi się do suchara. Jednak nimfa to taka uniwersalna metoda ale trzeba jednak nauczyć się wyczuwania brań. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Kuba Standera Opublikowano 3 Stycznia 2013 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 3 Stycznia 2013 Świetną sprawą, to jest jak zadupca ryba na 6dych, przez kilka metrów, za przynetą, w wodzie do pół łydki...Jessuu, zdziobać sie z nerwów można. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Bujo Opublikowano 3 Stycznia 2013 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 3 Stycznia 2013 Ta nimfa taka prosta powiadacie? Kazdy bedzie od razu lowil ryby? Co latwiej dobrac- suchara czy nimfe? Ja mam np. rzeke gdzie takie lowienie jest duzo bardziej widowiskowe niz suchar. Musisz wypatrzec rybe na polmetrowej wodzie, podejsc ja i jak nie zeruja za bardzo to tak poprowadzic nimfe by uciekala do gory tuz przed samym nosem. Wszystko wlaczajac branie widac jak na dloni Oczywiscie historycznie wini sie ja za wyrybienie polskich rzek z lipieni ale to byli wedkarze a nie metoda Bujo Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
woblermaniak Opublikowano 3 Stycznia 2013 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 3 Stycznia 2013 Mam podobne doświadczenia jak kolega Bujo i podobną wodę może trochę głębszą ale bardzo klarowną. Również łowienie wtedy na nimfę jest dla mnie bardziej ekscytujące niż na suchą. Dodam od siebie że ja podchodzenie do ryby staram się zminimalizować i zaczynam od nimfy na długiej lince, potem na średniej a jak to nie przynosi efektów to podchodzę najbliżej jak się da. Pozdrawiam,Przemek Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
woblermaniak Opublikowano 3 Stycznia 2013 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 3 Stycznia 2013 Jedno jest pewne, moment brania objawiający się często gwałtownym ruchem ryby (mam na myśli głównie lipienie) lub błyskiem w pobliżu dryftujących nimf jest widziany naocznie, zacięcie wykonuje się intuicyjnie a pulsujący ciężar ryby to jak dla mnie emocje nie do opisania. Pozdrawiam,Przemek Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
TomCast Opublikowano 4 Stycznia 2013 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 4 Stycznia 2013 (edytowane) Moje pierwsze doświadczenia ze zdjęciami podwodnymi. Kropek na streamerka Pstrągi upodobały sobie w tym okresie kolor pomarańczowy Edytowane 4 Stycznia 2013 przez TomCast Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
seba Opublikowano 4 Stycznia 2013 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 4 Stycznia 2013 (edytowane) I o ile, gdy trafimy nad wodę nimfy nie znającą, to po 30 minutach ktoś kto trzyma muchówkę pierwszy raz w ręce będzie golił ryby, to na wodach polskich juz tak łatwo nie ma.Osobna sprawa, ze w swojej najbardziej prymitywnej odmianie krotka jest mało finezyjna i nie wymaga od łowiącego zbyt wiele, po za trafieniem w wodę.Wiele wód muchowych wymordowano też tą metodą, wygarniając nawet ostatnie niedobitki, później poprawiając żyłką - efekt jest taki że wiele sympatii ta metoda nie ma.Kuba,trochę się z Tobą nie zgadzam. Po pierwsze, metoda ta, aż tak prosta nie jest. Samo wrzucenie do wody nimfy może proste i jest ale czy dobrze poprowadzona mucha to już niekoniecznie. Sam uważałem się do pewnego momentu za dobrego w tej metodzie dopóki nie dostałem w dupę od gościa, który potrafił jeszcze więcej ode mnie. Po prostu jest mistrzem w tej metodzie. Dużo się wtedy od niego nauczyłem.Po drugie, nie wiem dlaczego istnieje pogląd powielany przez wielu muszkarzy, że wymordowano wiele rzek tą metodą. To jakieś kompletne niezrozumienie naszych wędkarzy, brak wiedzy, historii polskiej nimfy, procesów ichtiologicznych i entomologicznych zachodzących w naszych wodach.Ta metoda nie ma wielu sympatyków, bo właśnie tego typu komentarze są powielane na forach i w rozmowach między wędkarzami. I na koniec. Ta metoda aż tak wspaniała nie jest. Często zawodzi. Bo wtedy gdy ryby żerują w pół toni czy przy powierzchni to krótką nie połowisz. Seba Edytowane 4 Stycznia 2013 przez seba 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Kuba Standera Opublikowano 4 Stycznia 2013 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 4 Stycznia 2013 Oj Seba, nie załamuj mnie:Dczytaj ze zrozumieniem W najbardziej prymitywnej formie = dwa gluty z ołowiu, kolo z luśnią i nadupca wodę.Metoda jest o tyle prosta, ze jak masz dobra wodę z rybami, to jak pisałem - wpuścisz człowieka i po 30m będzie łowił. Z sucharem czy mokrą widzę to bardzo słabo.jest to metoda, jak każda inna. W prymitywnej, prostackiej formie - dość prosta, i jak zawsze - im głębiej w las tym więcej drzew. Widziałem jakie czary wyczyniali ludzie na mistrzostwach, nie wiem, nie nazwał bym tego prostą metodą...A co do wymordowania.Do ręki dano i spopularyzowano ludkom bardzo skuteczną metodą. Łatwą, trudną, kwestia osobnicza, na ile ktoś ma dryg, jednak do tej pory zapukanie rybie do domu było trudniejsze i łowiło się głównie ryby, które jeść chciały, to nimfa to już troszkę podsuwanie im kąsków pod sam nos. I oczywiste, ze nie metoda a ludzie posługujący się metodą, jednak wychodzę z założenia, ze takich truizmów klepać nie trzeba Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Andrzej Stanek Opublikowano 4 Stycznia 2013 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 4 Stycznia 2013 Seba – miałem okazję łowić na Dunajcu od początku lat osiemdziesiątych. Dolna dopiero była wprowadzana, trudno było podejrzeć już łowiących - wtajemniczonych. Robili wszystko by ukryć swe przynęty. Wchodząc do rzeki na kijach dyndały im mokre lub sucharki. Na stanowisku przewiązywali na właściwe przynęty, zawsze plecami do brzegu. Przez przypadek kolega zdobył jedną sztukę tamtejszej nimfy. Haczyk, żółta włochata wełenka. Całość uwiązana w baleronik. Na ręce ciężka, podejrzliwie rozcięliśmy ją widząc ołowianą tasiemkę założoną na okrętkę. Aurora, imadła w ruch. Teraz wszystko było jasne. Podglądałem Zakopiańczyków, oni byli najskuteczniejsi na sromowieckich rynnach. Sposób w jaki prowadzili zestawy niezrozumiały dla laika nam wydał się sensowny by nie powiedzieć po chwili zabójczo skuteczny. Kilkadziesiąt centymetrów sznura pod kijem, reszta przypon, na końcu zestawu wielka ciężka nimfa, mała wcale nie lekka na skoczka. Zero wyobraźni, pazerność na tymiankowe mięcho i po 1-2-3 komplety lipieni na dzień. Bosko, jak w raju, ale jestem gość. Sromowce tętniły życiem, muszkarze z całej wtajemniczonej Polski. Wakacje na polu namiotowym Borzęckiego a potem Marysi to zlot znajomych i ich znajomków, temat główny Dunajec i jego zasoby. Brzany, świnki, certy to główny cel spławikowców łowiących na pęczak, serek moczony w mleku. Znak rozpoznawczy Sonka lub Germina w dłoni. Lipienie, lipienie, lipienie i pstrągi dla braci z muchówkami, sielanka trwa. Tak zleciało ładnych kilka i więcej lat. Obłowiłem się za wszystkie czasy. Dzisiaj mało kto chce się przyznać jak to dawaliśmy do wiwatu. Wstyd - chyba nie, inne czasy i mentalność. Przez lata dojrzewałem do tego by dzisiaj szanować rybę, tamtego jednak nie zapomnę. W moim przekonaniu na odcinku Sromowiec jak i większej części Dunajca tego rejonu, lipienia wyłowili muszkarze stosując głównie dolną nimfę łowiąc pod kijem. Oczywiście było wielu etycznych Kolegów z piękną techniką suchej – nieliczni. Od tego czasu nimfa ma u mnie złe skojarzenia, mam w pudełku, czasami łowię. Dla mnie to raczej temat zamknięty, nie mówię jednak hop… Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
harp Opublikowano 4 Stycznia 2013 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 4 Stycznia 2013 jako laik w muszeniu górskim pojechałem na Dunajec. 80 procent ryb złowiłem na nimfę bo tak było najprościej. Mokra i sucha były skuteczne tylko o świcie i wieczorem. Przynajmniej w moim wydaniu. Na nimfę wcześniej raczej nie łowiłem więc doświadczenie miałem małe. Metoda jak metoda dla mnie osobiście strasznie monotonna no i brak w niej rzutów muchowych które dają mi dużą satysfakcję. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
seba Opublikowano 4 Stycznia 2013 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 4 Stycznia 2013 (edytowane) Andrzeju,ciężka, dolna nimfa to nie lata 80 te tylko już 50-te w Polsce. Trafiłeś na okres, w którym była po prostu popularna. Ja wyznaję zasadę, że to metoda jak każda inna. W latach 80 przetrzepanie rybostanu w naszych rzekach to zasługa ludzi, którzy brali po kilka kompletów ryb w ciągu jednego dnia. I to jest fakt niezaprzeczalny, który starsi wędkarze ( po 70-tce) doskonale potwierdzą( szczególnie zakopiańczycy i krakusy).Pytanie czy się przyznają. Posłużyli się metodą, która dawała takie możliwości. Ale dzisiaj brak ryb to nie zasługa krótkiej nimfy tylko czynników, które znów stworzyli ludzie. Kuba, pokusiłbym się o stwierdzenie, że niejednokrotnie mokra mucha będzie bardziej prosta w obsłudze niż krótka nimfa. Jak będzie wylot jętek, to byle laik po 30 m na suchą muchę będzie łowił takie ryby, które będą mu się śniły do końca życia. Pytanie, czy zabierze komplet czy 2. seba Edytowane 4 Stycznia 2013 przez seba Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Andrzej Stanek Opublikowano 4 Stycznia 2013 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 4 Stycznia 2013 Z tymi latami nie będę polemizował. Tłoku z nimfą nie było, łowiło paru i mocno się maskowało. Mowa o początku osiemdziesiątych, byłem tam (Sromowce), widziałem i miałem okazję próbować. Sołę, Skawę zaliczałem od '74, oczywiście z mokrą. Nigdy nie widziałem łowiącego na krótką nimfę. Soła głównie okolice Nowej Wsi, Kęt, Bielany, most drogowy na Brzeszcze. Skawa - od Suchej, Świnna Poręba, Graboszyce, Zator. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
seba Opublikowano 4 Stycznia 2013 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 4 Stycznia 2013 Oczywiście, że tłoku nie było bo nie była to metoda( na muchę) na szeroką skalę rozpowszechniona. Krótka nimfa to Dunajec i rzeki pomorza. Był to wpływ ludzi tam mieszkających( Zakopane, Nowy Targ, Gorlice, Nowy Sącz oraz Kraków i przyjeżdżających z zagranicy już w latach 60 i 70 tych. Na rzekach wymienionych przez Ciebie nie doszedłem do nikogo, kto by potwierdził, że była tam obecna krótka nimfa. Sądzę jednak, że ktoś na pewno taką metodą łowił, tylko nie miałeś szczęścia go zobaczyć. Seba Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
kardi Opublikowano 5 Stycznia 2013 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 5 Stycznia 2013 Cześć! Dolna nimfa przyczyniła się do wyrybienia rzek Pomorza,a szczególnie-to znam z własnych obserwacji-dorzecza Gwdy.Metoda przywleczona została z południa Polski-nad moimi rzeczkami upowszechniona przez grupę wędkarzy z Wałbrzycha.Darujmy sobie personalia .Hekatomba-dziesiątki złowionych lipieni dziennie-sam to widziałem.Ta paskudna inwazja miała miejsce na przełomie lat 70-tych i 8o-tych Zawody,mistrzostwa,zawody memoriały,-no a potem...dup .Puste mateczniki Połączonych,Dobrzycy Czernicy-puste do dziś.http://polishnymph.pl/index.php/pl/historia/krotka-nimfaTeraz o linku- Jako wędkujący z Andrzejem Pukackim przez kilkadziesiąt lat ,a także z jego nauczycielami Sławomirem Zerdzickim i Henrykiem Jacewiczem stanowczo zaprzeczam,że metoda narodziła się w tym środowisku.Mam jeszcze muszki spod ich rąk-nie były dociążane.Lowiliśmy te ryby,które agresywnie żerowały,te które oczkowały,te które dało się skusić spławianą z prądem mokrą muszką.Siłą rzeczy w głębinach pozostawała reszta populacji.Na naszych jednak oczach pojawił się sposób,zaprezentowany przez wspomnianych wcześniej zawodnikow ,że tak powiem ,wygarnięcia.... "całości"-Lowiąc bardzo ciężkimi muszkami ,gdzie często łowił skoczek,a kierunkowa-udająca muszkę pozbawiana była grotu a nawet kolanka.wyciągano piękne lipienie z niedostepnych dla nas przez całe lata głębokich i szybkich nurtów .Pisałem wraz z Ojcem o tym w WW-nr 1 z 1989 roku,a artykuł,niestety nadal aktualny podobnie jak tytuł- "Nasze muszkarstwo-tradycja czy skuteczność."Na koniec konkluzja-oczywiście łowi wędkarz,a nie metoda.Ale to czy ma w ręce" pistolet maszynowy",czy" wiatrówkę" ma istotne znaczenie . -przez wiele lat-na początku mojej muszkarskiej drogi -dociążanie muszki i przyponu było po prostu niedozwolone -ktoś coś czuł? -chęć zwyciężania w zawodach wędkarskich prowadzi do upowszechniania metod których skuteczność nie przystaje do możliwości naszych łowisk.pzdr-kardi 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
ictus Opublikowano 5 Stycznia 2013 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 5 Stycznia 2013 Na niektorych muchowych forach, na szczescie nasze to ominelo, zwolennicy krotkiej nimfy sa traktowani jak klusole, miesiarze albo zakamuflowani muchowi splawikowcy. Dla poczatkujacego wszystkie metody sa podobne. Sam nie wiem od kiedy krotka nimfa przechodzi w dluga nimfe Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Kuba Standera Opublikowano 5 Stycznia 2013 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 5 Stycznia 2013 Wiesz jak jest. Każdy powód żeby komuś dojebać jest dobry, ego podpompować i wyższość wykazać..Nie zwracaj na to uwagi, łów by bylo ci przyjemnie a innych muszkarzy traktuj tak jak sam byś chciał być potraktowany i będzie git Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
ictus Opublikowano 5 Stycznia 2013 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 5 Stycznia 2013 To jest zgodne z moja dewiza zyciowa Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Marszal Opublikowano 5 Stycznia 2013 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 5 Stycznia 2013 Amen. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.