Skocz do zawartości

Wędkarstwo muchowe


SaNdAcZ &#gt;&#lt;----*&#gt;

Rekomendowane odpowiedzi

@Andrzej Stanek -  tak dla pewności, czy chodzi dokładnie o ten klej: http://technicoll.pl/index.php?lang=pl&page=product.php?id=54# ?

 

Sam stosuję od sezonu metodę zakańczania linki polegającą na zrobieniu z jej końca niewielkiej pętli (po prostu składam na pół). Do tego wiążę na tak powstałym odcinku dwa nail-knoty, na to omotka z nici UNI 8/0 i na koniec niestety Super Glue. Trzymać trzyma, ale wychodzi z tego sztywne połączenie. Chętnie potraktuję więc to jakimś eleastycznym klejem.

 

@wobler129 - faktycznie, większość w pierwszym odruchu wsuwa muszki w te pudełka tak jak to zaprezentowałeś na zdjęciu, jednak lepszym pomysłem jest wkładać je odwrotnie - prościej i nie kaleczysz pianki.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

@wobler129 Kup sobie od razu drugi przypon koniczny, taki standardowy 1,5m. Wymęczysz się z za długim przyponem, zwłaszcza w czasie nauki rzutów. Jak dowiążesz do niego 1m fluorocarbon czy żyłkę całość będzie miała 4m. Trudniej się tym rzuca i się zniechęcisz. Plątanie zestawu na początkach rzucania to naprawdę irytująca sprawa. Więcej czasu będziesz rozplątywał zestaw niż rzucał. Do takiej wersji 1,5m możesz dać kolejne 1,5m niewidocznego fc i nie będziesz płoszył ryb sznurkiem od bielizny.

Edytowane przez ictus
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zastanawiam się, jaką intencję miał producent, wytwarzając stosunkowo lekką linkę ze znacznie pogrubiającą pętelką na końcu ... Pewnie jakąś miał ... ;)  Ja nie lubię tych wszystkich niepotrzebnych "pogrubień" na łączeniach linki z innym materiałem (przyponem czy podkładem) ... zwłaszcza w linkach lekkich, strosowanych w warunkach wymagających delikatnej prezentacji much ... przy ciężkich i bardzo ciężkich linkach nie ma to takiego znaczenia ...

 

Zachęcam do wypróbowania takiego połączenia linki z żyłką, jak na rysunku zamieszczonym w poniższym tekście: http://dryflyexpert.blogspot.com/2010/08/leader-linguistics-tippet-talk-and-tips.html Tylko raczej nie podgrzewam igły, a używam takiej najgrubszej z zestawu do szycia ... zaś koniec żyłki warto obciąć skośnie (jak igłę do zastrzyków) bardzo ostrym nożem, skalpelem, albo dobrymi nożyczkami, żeby lepiej penetrował przez wytworzony kanał w lince ...

Żyłkę, jak pisałem w sąsiedniej dyskusji, o średnicy 0,35-0,40 mm, niezbyt miękką, ale o małej "pamięci odkształceń", o długości ok. 3/4m do 1 metra. Do tej żyłki dowiązuję kolejne odcinki, w miarę potrzeby, o zmniejszającej się średnicy (o 0,10 - 0,05 mm, im cieńsze żyłki tym różnica na węzłach mniejsza). Ostatni, najcieńszy odcinek również powinien mieć ok. metra długości (zwłaszcza do "suchej" muchy). 

W ten sposób można skonstruować przypony o dowolnej długości, z profilem "koniczności" dostosowanym do potrzeb (rodzaju wody, warunków pogodowych, techniki łowienia itp. itd.) ... Początkowy odcinek przyponu, dowiązany do linki, "zużywa się" powoli (wymianie poodlegają kolejne - cieńsze), a w razie potrzeby jego wymiany po prostu pierwsze dwa centymetry linki wystarczy obciąć i zamontować nowy ... Taka "precyzyjna" koniczność jak w "gotowych" przyponach nie jest potrzebna, a własnoręcznie konstruowany przypon uwalnia od "zadanego" profilu koniczności gotowych wyrobów i pozwala na eksperymentowanie z dostosowaniem przyponu do sytuacji i potrzeb ...

 

Pozdrawiam serdecznie

 

Jerzy Kowalski

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Fajne rozwiazanie Jerzy! W najblizszym sezonie planuje zintensyfikowac polowy na najmniejsze muszki. Przy nich takie detale pewnie beda robic roznice w prezentacji :)

 

Ostatnio zauwazylem pozytywny trend - na naszym forum coraz wiecej jest praktycznych porad i szerokich opisow dotyczacych muchowego rzemiosla. Jeszcze trawie watek o sznurze do suchej :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

@wobler129 Kup sobie od razu drugi przypon koniczny, taki standardowy 1,5m. Wymęczysz się z za długim przyponem, zwłaszcza w czasie nauki rzutów. Jak dowiążesz do niego 1m fluorocarbon czy żyłkę całość będzie miała 4m. Trudniej się tym rzuca i się zniechęcisz. Plątanie zestawu na początkach rzucania to naprawdę irytująca sprawa. Więcej czasu będziesz rozplątywał zestaw niż rzucał. Do takiej wersji 1,5m możesz dać kolejne 1,5m niewidocznego fc i nie będziesz płoszył ryb sznurkiem od bielizny.

 

A nie mogę tego swojego skrócić? Kończy się średnicą 0,17. I Fluoro 1-1,5m daję za przyponem konicznym i do niego już wiążę muchę tak?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Po co się tak męczyć? Kupić sobie pleciony przypon koniczny, cały ma ok 1-1,4m zakończony jest mikro pętelką, do tego jeden lub dwa odcinki żyłki i przypon gotowy. Plecione przypony są mięciutkie, bardzo ładnie układają się na wodzie.

Edytowane przez TomCast
  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Używam plecionych przyponów konicznych bo są zwyczajnie bardzo wygodne. W tym sezonie wypróbuje tez metodę Jerzego, ale ona jest dla mnie bardziej czasochłonna więc tylko na suchą. Przy nimfie i mokrej zdarza mi się urywać przypon więc nie będę ryzykował i nadal będę łowił na konicznym :)

 

@wobler129 Kup drugi krótki przypon koniczny, ten co masz też może ci się przyda jak będziesz chciał zrobić na jakiejś wodzie super długi przypon, kto wie. Nie ma sensu go ciąć.

 

Tak jak piszesz,

 

podkład-linka muchowa-przypon koniczny-fluorocarbon-muszka(albo dwie)

 

Fluorocarbon daję zasadniczo jednej średnicy bo szybciej wiąże się zestaw a lata to i tak przyzwoicie.

 

Jak już piszemy o wygodzie to przy dwóch muszkach stosuję najprostszy węzeł na świecie - taki jak do bocznego troka.

http://www.corona-fishing.pl/forum_foto/foto-zoom/2954wezel_1.jpg

Pętlę przecinasz i masz dwa odcinki krótszy do skoczka a dłuższy do prowadzącej. Umiarkowanie się plącze ale w tym wiązaniu chodzi głównie o czas bo na często zmieniam muszki i przypony dopóki nie wbiję się w ten odpowiedni. Zmiana przyponów wynika albo z tego że po kilku przewiązaniach przypon się zbytnio skraca i rybom to przeszkadza, drugim powodem jest zmiana wielkości muszki i polowanie na inny zauważony gatunek co wymaga często zmiany średnicy fluorocarbonu. Czasem jest tez tak że zwyczajnie oczko w haczyku jest za małe, FC nie wchodzi i wtedy często dowiązuję cieńszy odcinek na końcu i dlatego czasem mam trochę koniczności z przypadku. Przewiązywania jest sporo do momentu aż wstrzelisz się z muszką, a potem to już tylko spijasz miód i w prawie każdym rzucie masz atak.

 

To rady początkującego, ale wynikają z różnych braków które muszę kompensować wygodą żeby łatwiej przebrnąć do kolejnych poziomów zaawansowania.

Edytowane przez ictus
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zastanawiam się, jaką intencję miał producent, wytwarzając stosunkowo lekką linkę ze znacznie pogrubiającą pętelką na końcu ... Pewnie jakąś miał ... 

Do tej pory miałem tylko rio i pętelka jest dość dobrze wykonana, na bardzo cienkiej lince. Nie powinno w realu to az tak przeszkadzać, przynajmniej ja z tym problemu nigdy nie miałem.

 

 

Ictus - miałeś na tak wykonanym przyponie kiedyś dublet?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Używałem plecionych przyponów konicznych, ale ... przedłużają gruby odcinek "linkopodobny", przy tym "zbierają" wszystkie zanieczyszczenia pływające na powierzchni wody, a brudne gorzej pływają i są bardziej widoczne.

 

Trzeba się "bardzo starać", żeby urwać cały przypon ... najczęściej wynika to z jakiegoś problemu z połaczeniem przyponu z linką, co nie powinno się zdarzać ...

 

Nie znajduję żadnej istotnej przewagi "gotowców" nad własnoręcznie skonstruowanymi przyponami z odcinków żyłki ... oczywiście mam na myśli istotną przewagę uzytkową dla wędkarzy ... ;)

 

Pozdrawiam serdecznie

 

Jerzy Kowalski

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Szanowny Panie Jerzy, naprawde bardzo się staram :) Jak mam zajawkę na łowienie miedzy glonami, albo przy samym dnie na porośniętych skałkach, miedzy kamieniami to zwyczajnie coś zaczepię. Gdzie patyki tam wyniki. Mimo że nie urywam całego przyponu to po kilku takich przypadkach odcinki są za krótkie żeby je związać moimi wielkimi paluchami i muszę wszystko przewiązać od nowa. Twój patent będzie idealny na suchą bo ten problem nie wystąpi. Przy łowieniu wzdręg między trzcinami regularnie coś urywam.

 

Ja widzę taką przewagę, że w trudnym podwodnym terenie z zaczepami, szybciej dowiążę kolejny odcinek fluo do konicznego, szybciej zmienię średnice fluo. Ty pewnie wiesz z góry jaką średnicę będziesz potrzebował, ja na razie jestem na etapie eksperymentów. Jak nagle pod wodą zauważę klenia 60+ a mam fluo na jelce czy wzdręgę to zmieniam fluo żeby móc go poholować. Koniczność mam wtedy w niezrywalnym gotowcu i wystarczy zmienić jeden końcowy odcinek żeby wszystko grało.

 

Pewnie to się kiedyś zmieni, ale nieprędko bo jestem "master of flamaster" jak chodzi o zaczepy. Za to ryby biorą :)

Edytowane przez ictus
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Używałem plecionych przyponów konicznych, ale ... przedłużają gruby odcinek "linkopodobny", przy tym "zbierają" wszystkie zanieczyszczenia pływające na powierzchni wody, a brudne gorzej pływają i są bardziej widoczne.

 

Trzeba się "bardzo starać", żeby urwać cały przypon ... najczęściej wynika to z jakiegoś problemu z połaczeniem przyponu z linką, co nie powinno się zdarzać ...

 

Nie znajduję żadnej istotnej przewagi "gotowców" nad własnoręcznie skonstruowanymi przyponami z odcinków żyłki ... oczywiście mam na myśli istotną przewagę uzytkową dla wędkarzy ... ;)

 

Pozdrawiam serdecznie

 

Jerzy Kowalski

Jakoś nie zauważyłem problemu z tymi przyponami, no ale nie jestem aż takim wyjadaczem jak kolega ;)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Uwierz mi Jerzy że bardzo się staram :)

 

Szanowny Panie Pawle,

 

Ależ wierzę ... ;) Choć raczej przyjmuję, że "coś jest nie tak", bo celowe usiłowanie zrywania całych przyponów trudno mi założyć ... ;) Nawet podczas łowienia w wodzie pełnej zaczepów ... gdzie od ryb aż sie roi ... :)

 

Zestaw powinien zaczepiac się muchą, więc urwać powinna się mucha, a najwyżej "trok", czyli "dropper" albo "tippet" i tylko ten końcowy odcinek wymagałby wymiany. Nie ma róznicy czy dowiązywany do przyponu "prefabrykowanego" czy wiązanego z żyłek ... Sądzę, że nawet ten "gotowiec" szybciej się "zużyje" (i potrzebne będzie dowiązywanie końcówek do coraz grubszego odcinka "konicznego") niż wymagający wymiany "przedostatni" odcinek przyponu wiązanego ... Ten osytatni pozwala na wiele modyfikacji, o czym pisałem wczesniej .... również "antycypujących" następstwa urywania much ... :D

 

Pozdrawiam serdecznie

 

Jerzy Kowalski

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jakoś nie zauważyłem problemu z tymi przyponami, no ale nie jestem aż takim wyjadaczem jak kolega ;)

 

Nie chodzi o "problem", tylko o naturę tej konstrukcji. Z jednej strony - jeśli podczas popłowu na sucha muchę chodzi często o odsunięcie muchy daleko od grubej linki przy zastosowaniu możliwie niewidocznego przyponu, to ten efekt nie jest osiągany ... Zaś każda linka (muchowa, czy nawet żyłka) podczas używania "nabiera na siebie" różne osady z wody ... szczególnie narażone na to są właśnie plecionki, bo wbite w szczeliny osady trudno usunąć ... i wtedy taki brudny przypon jeszcze bardziej widać ... Po niedługim okresie użytkowania położyłem taki przypon obok nowego, nieuzywanego i różnica była bardzo widoczna ... nie do usunięcia mimo mycia, płukania, czyszczenia ... Już lepsze byłyby koniczne przypony z jednolitego materiału, jeśli ktoś "musi" ... ;) Pisałem, oczywiście, o przyponach pływających i "intermediate", bo w ich przypadku koniczność ma znaczenie ... "braided leaders" tonące nie wymagają "koniczności" ... ale też wolę używać tonącej linki i przyponu z żyłki o dostosowanej do sytuacji długości, niż takich "kombinacji" ... "parę" lat praktykowania skłaniają mnie do takich wniosków ... jak pisał Paweł wcześniej - po okresie hołdowania takiemu czy innemu "komplikowaniu" wraca się do prostoty rozwiązań, doceniajac ich "najlepszość" ... ;) We wcześniej przytoczonym materiale, do którego łacze podałem w związku z połączeniem przyponu i linki (znalazłem go za sprawą najlepszej ilustracji węzła, o jaki mi chodziło), w częsci opisowej, jest wiele komentarzy czy sugestii, z którymi się zupełnie zgadzam, a które napisałem w zupełnie analogiczny sposób ...

 

Pozdrawiam serdecznie

 

Jerzy Kowalski

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

No tak, tyle, że problemem są węzły po miedzy odcinkami żyłki. Często przez nie takie łączone przypony się plączą. Masz jakieś niezawodne połączenia, które przynajmniej częściowo wyeliminują platanie?

 

Hmmm... Węzły między odcinkami żyłki nie są problemem - one są NIEZBĘDNE. ;)  :D  Przypony plączą się z innych powodów niż obecnośc węzłów.

Najbardziej niezawodne połączenie jakie stosuję to klasyczny blood knot. Oczywiście, wymaga dobrego związania. Przede wszystkim - 4-5 zwojów z każdej strony. Po drugie, najważniejsze, węzeł musi być bardzo dokładnie dociśnięty "na mokro". Jeśli nie będzie dobrze, bardzo dokładnie dociśnięty, to będzie słaby i w razie zaczepu, a nawet zacięcia ryby dynamika przesuwania się żyłki w ramach węzła moze doprowadzić do zerwania żyłki w miejscu węzła. Dobrze zaciśnięty węzeł pozwala na bardzo krótkie przycięcie niepotrzebnych końcówek żyłki, bez obawy o rozsunięcie się węzła. Czasem tylko, celowo, zostawiam dłuższe końcówki przy niektórych węzłach ... ;)

 

Jednym ze sposobów zapobiegających plątaniu się przyponów, podstawowym wręcz, jest ... pętla ... ;) Jeśli przypon jest dobrze skonstruowany i dobrze układa się w locie, w trakcie rzutu, to nic nie ma prawa się plątać ... Przypony plączą się z powodu błędów w technice rzutu muchowego, w jej niedostosowaniu do warunków, do długości przyponu (oraz długości i konstrukcji przyponu do całego zestawu i do techniki rzutu, wymuszonej przez warunki) ... czasem też z powodu niedostosowania np. masy much do sposobu łowienia nimi ... węzły nie mają nic do rzeczy ... :)

 

Pozdrawiam serdecznie

 

Jerzy Kowalski

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Szanowny Panie Jerzy,

 

z moja technika na pewno cos jest nie tak, nie jest to zadna tajemnica bo dopiero zaczynam.

 

Przy wiazaniu przyponu konicNego z klku odcinkow FC Faktycznie zrywa sie ostatni odcinek. Jak sie to powtorzy kilka razy to ostatni odcinek jest za krotki zeby go wiazac i musze caly wywalic i wiazac na kolejnym nieco grubsz ktory po paru zerwaniach tez jest za krotki i tak w kolo Macieju.

 

Koniczny pleciony gotowiec ktorego uzywam nie stracil wiele z wytrzymalosci i wciaz ma sie dobrze. Caly czas wiaze do pentelki na jego koncu i go nie skracam.

 

Pan jest zawodowcem a ja amatorem. Dlatego stawiam na wygode.

 

Poki co do suchej i pewnie plytko prowadzonej mokrej zastosuje proponowana przez Pana metode. Lowiac na nimfy i streamery na razie przy gotowcu konicznym.

 

Serdecznosci :)

Edytowane przez ictus
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jednym ze sposobów zapobiegających plątaniu się przyponów, podstawowym wręcz, jest ... pętla ... ;) Jeśli przypon jest dobrze skonstruowany i dobrze układa się w locie, w trakcie rzutu, to nic nie ma prawa się plątać ... Przypony plączą się z powodu błędów w technice rzutu muchowego, w jej niedostosowaniu do warunków, do długości przyponu (oraz długości i konstrukcji przyponu do całego zestawu i do techniki rzutu, wymuszonej przez warunki) ... czasem też z powodu niedostosowania np. masy much do sposobu łowienia nimi ... węzły nie mają nic do rzeczy ... :)

Dobrze napisane.

Nawet jakby i po kawałku wystawały końcówki - nic nie powinno się plątać.

Za każdym razem, jak usłyszę nad uchem złowrogi świst splątanego przyponu wiem, ze spieprzyłem coś podczas rzutu.

 

TomCast - można pisać tutaj, ja jednak wszystkich zainteresowanych odesłałbym do książki Pana Jeleńskiego, tam konstrukcja przyponu, sposoby dobierania średnic (nie wytrzymałości) - są dobrze opisane.

I zwłaszcza początkującym, jeśli mógłbym coś od siebie radzić.

Wypieprzcie te cholerne koniczne przypony, dajcie spokój z protezami, nauczcie się węzłów i róbcie swoje przypony - to naprawdę podstawa, przy której much kręcenie to jakaś czarna magia. To jest coś co każdy muszkarz powinien umieć zrobić.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Umiem robic koniczny przypon, zreszta zgodnie z abecadlem Jelenskiego :) Jednak stawiam na wygode i czesciej uzywam koniczego gotowca, bo jak mam godzine albo pol na lowienie to szkoda mi kazdej minuty. Wystarcza dwa wezly i moge rzucac. Cyzelowac przypony moge jak siedze caly dzien nad Sanem, a nie przed praca na expresowym wypadzie. Rybom koniczny przypon z fluo na koncu zupelnie nie przeszkadza, przynajmniej jest tak na Wisle.

 

Zrobie testy na czystej wodzie, moze tam faktycznie reczna robota pokaze swoja wyzszosc :) Pewnie macie racje ze taki przypon ma wiele zalet.

Edytowane przez ictus
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jerzy, a może by zrobić tu taki mini poradnik dla początkujących, w zakresie jak budować przypony (długości odcinków itp.), jak dobierać żyłki do wielkości i rodzaju much. Nie podjął byś się tego?

 

Szanowny Tom'ie,

 

Uważam, że nie ma większej satysfakcji jak samodzielne dochodzenie do ułożenia własnego modelu wędkarstwa, dlatego bardziej zalezy mi na inspirowaniu, pobudzaniu do poszukiwań, podpowiadaniu podstaw czy sposobów rozumowania, prowadzących do efektów. Taki rodzaj dzielenia sie doświadczeniem praktykuję najczęściej. Jak napisał Kuba, pewne podstawowe informacje sa w ksiązce Józka Jeleńskiego, a "ictus" trafnie nazwał je "abecadłem". W końcu z liter buduje się słowa, ze słów zdania, a w końcu wychodzi z tego piękna powieść, albo grafomański "knot" ... Piszący piękne powieści, reportaże, mistrzowie słowa, są najbardziej "oczytani" ... bo bardzo wiele trrzeba przeczytać, żeby samemu pisać ...

 

Wracając do kwestii konstruowania przyponów - jest to tak szeroki temat, że nie ma gotowej "formuły" ... Choć "abecadło" wskazuje na przykład średnice łaczonych żyłek, w ramach stopniowego ich dobierania, w zależności od tego, do jakiej średnicy końcowej zamierza się doprowadzić ... 0,40 - 0,30 - 0,25 - 0,20 - 0,16 - 0,12 . Taka "wyliczanka" wskazuje na to, że łaczonych odcinków ma być sześć. Przy innych średnicach - może byc mniej lub (rzadziej) więcej. Ich podział zalezy od tego, jaki profil ma mieć przypon. Jeśli bardziej "dynamiczny", to pierwsza, najgrubsza część może miec np. 100 cm, ostatnia, najcieńsza, kolejne 100 cm, a cztery pośrednie, zapewniajace "koniczność" - kolejne 100 cm, więc średnio po 25 cm, ale mogą (powinny) być różnej długości. I od tego "modelu" zaczynając, wydłużając bądź skracając poszczególne części, mozna dopasować takie profile przyponów, które będą odpowiadały osobistym preferencjom i warunkom. Przypon musi zapewnić "wygaszenie" energii linki przed położeniem go na wodzie ... jesli będzie zbyt krótki, niewłaściwie skonstruowany do zestawu i techniki rzutu, to moze "strzelać" i "miotać się" w sposób nieprzewidywalny ... jeśli będzie zbyt długi, a technika rzutu i zestaw nie skompensują tego, to "zgaśnie" zbyt szybko i nie zdąży się "odwinąć", lądując bezładnie ... Generalnie - na przykład  łowiąc z wiatrem mozna stosowac dłuższe przypony, jednocześnie rzucając "szerszą" pętlą, wyżej nad wodą, zaś łowiąc pod wiatr - przypony krótsze, "przeciążone", z pętlą "wąską", niżej, nad samą wodą ... Inaczej trochę trzeba dopasowac przypon i techinke do łowienia "z prądem", a inaczej - "pod prąd" rzeki, jeszcze inaczej - łowiąc "w poprzek" nurtów, żeby ułozyć linkę i przypon tak jak układają się nurty, żeby uzyskać możliwie niezaburzone spływanie zestawu ... Różne techniki łowienia "muchowego" wymagają oczywiście róznej konstrukcji przyponów, grubości żyłek itp., ale jak wspomniałem na początku - to bardzo obszerny temat. 

 

Z takiego "abecadła" można coś składać, sprawdzać, próbować, dopasowywać ... w dyskusji wiele informacji może się pojawić ... zachęcam ... jest wielu Kolegów, którzy swoje doświadczenia i obserwacje mogą przekazać i , zapytani, na pewno nie odmówią rady ...

 

Pozdrawiam serdecznie

 

Jerzy Kowalski

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Rady sa zawsze bardzo mile widziane. Czesto ich przekaz dociera do odbiorcy po pewnym czasie, jak juz do nich dorosnie. Vide ja :)

 

Szanowny Panie Jerzy, moze rozwinie pan watek "powinny miec rozne dlugosci". Zapytam lopatologicznie - grubsze odcinki dluzsze czy na odwrot?

 

Do petli krotkiej odcinki rowne czy roznej dlugosci? No i do dlugiej...

Edytowane przez ictus
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Szanowny Panie Jerzy,

 

z moja technika na pewno cos jest nie tak, nie jest to zadna tajemnica bo dopiero zaczynam.

 

Przy wiazaniu przyponu konicNego z klku odcinkow FC Faktycznie zrywa sie ostatni odcinek. Jak sie to powtorzy kilka razy to ostatni odcinek jest za krotki zeby go wiazac i musze caly wywalic i wiazac na kolejnym nieco grubsz ktory po paru zerwaniach tez jest za krotki i tak w kolo Macieju.

 

Koniczny pleciony gotowiec ktorego uzywam nie stracil wiele z wytrzymalosci i wciaz ma sie dobrze. Caly czas wiaze do pentelki na jego koncu i go nie skracam.

 

Pan jest zawodowcem a ja amatorem. Dlatego stawiam na wygode.

 

Poki co do suchej i pewnie plytko prowadzonej mokrej zastosuje proponowana przez Pana metode. Lowiac na nimfy i streamery na razie przy gotowcu konicznym.

 

Serdecznosci :)

 

Szanowny Panie Pawle,

 

Nie jestem "zawodowcem", tylko amatorem ... najwyżej zebrałem trochę więcej doświadczenia w tej dziedzinie, oraz sporo przemyśleń w poszukiwaniu uzasadnień sposobów praktykowania "muszkarstwa" ... Ja też "idę na łatwiznę", tylko postrzegam ją trochę przeciwnie niż Pan ... Nie ma prostszej rzeczy niż powiązanie żyłek i zrobienie przyponu ... a skonstruowanie go tak, żeby, przewidujac zrywanie much, usprawnić odtwarzanie końćówki "roboczej", to żaden problem ... w końcu można też na końcu żyłki zawiązać sobie pętelkę, jeśli taka wola (choć sugeruję unikanie takich "usprawnień") ... ale to kwestia ćwiczenia, a z czasem, przy częstości łowienia jaką Pan "wyrabia" - dośc szybko, wprawa przyjdzie "sama" ... :)

 

Na nimfy i streamery ta "konicznośc" jest najmniej potrzebna, a wręcz przeszkadza, bo utrudnia tonięcie zestawu. Do takich zastosowań przypon może, a nawet powinien być zdecydowanie cieńszy niż do "suchej" muchy, chyba, ze jest to zestaw z tonącą linką i 25 cm "streamerem" np. na głowacice, czy z dużą imitacją głowacza na pstrągi, kiedy metrowy odcinek żyłki 0,35 w zupełności wystarczy za cały przypon. Nawet pół metra może wystarczyć, jeśli chce się łowić blisko dna ...

 

Pozdrawiam serdecznie

 

Jerzy Kowalski

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie
×
×
  • Dodaj nową pozycję...