thymalus Opublikowano 6 Grudnia 2015 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 6 Grudnia 2015 Pogadajmy jutro Rafał, rzeczywiście "edit" nie działa i nie pierwszy to przypadek. Zanim na p/w pójdziemy w politykę podziel się jeszcze Twoimi doświadczeniami - mokra mucha, to mnie najbardziej męczy, bo kiepski jestem w tej metodzie dramatycznie.Mokra mucha Robert to dosyć złożona kwestia. Prowadzenie zależne jest od bardzo wielu czynników zaczynając od gatunku ryby na jaki się nastawiamy, przez miejscówkę (specyfikę rzeki czy jeziora) na wzorze muchy kończąc. Osobiście najbardziej lubię łowić pstrągi na tak zwaną "wynoszoną muchę". Można łowić na większe muchy, a najczęściej stosuję tandem nimfa mokra, Nimfa na skoczku, dociążana w zależności od potrzeb. Muchę sprowadzam w pobliże domniemanego stanowiska swobodnie tak aby tonęła. Blokuję spływ i pozwalam aby prąd unosił do powierzchni. Można to robić dodatkowo lekko po łuku. Konieczna jest grubsza żyłka, bo pstrąg potrafi pięknie walnąć. Podobnie zresztą można łowić lipienie mokrą i oczywiście nimfą. Ruch muchy od dna do powierzchni bywa bardzo atrakcyjny. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
ictus Opublikowano 6 Grudnia 2015 Autor Zgłoś Udostępnij Opublikowano 6 Grudnia 2015 (edytowane) Świetnie piszecie i watek naprawdę rozwija się nadspodziewanie dobrze. Już można wiele się od Was dowiedzieć a pewnie to dopiero początek. Widać ze jesteście koncyliacyjni, a jedyna rzecz która przeszkadza to za krotki czas edycji posta ( Remku wydłuż czas edycji choć do 12 godzin ). Może napiszcie kolejne posty w temacie, a Remek lub inny admin wstawi je w miejsce tych poprzednich - zrobi się większy porządek ( a wy sobie koleżeńsko pogadacie na priva. ). Widać ze nikt nikomu nie chciał zrobić przykrości. Archiwizować tej wymiany zdań nie ma sensu - i tak widać ze wszyscy tu się lubią i szanują. Błagam tylko o to - piszcie dalej w tym wątku. Przy sprzątaniu wątku poproszę o wyrzucenie tego powyżej Po analizie bezpiecznych odległości od ryby które zamieszczam poniżej, uproszczony wzór który przyjąłem, to ze bezpieczna odległość od pstrąga wynosi w przybliżeniu 6 razy odległość od powierzchni wody do czubka głowy wędkarza. Czyli jak mam 182 wzrostu w butach i stoję w wodzie 65 cm 182cm-65cm=117cm*6=7,02m - czyli już 7 metrów od ryby zazwyczaj nie powinna mnie ona zauważyć. > wedkarz 185cm> na brzegu wysokosci 50 cm (185+50)> odleglosc 13,33>> wedkarz 185cm> na poziomie wody> odleglosc 10,49m>> wedkarz kucajacy 124cm> wedkarz na poziomie wody> odleglosc 7,03m>> wedkarz 185cm> woda glebokosci 50cm> odlegosc 7,66+50=8,16m>> wedkarz 185cm> woda glebokosci 100cm> odleglosc 4,82+85=5,67m Edytowane 6 Grudnia 2015 przez ictus Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
thymalus Opublikowano 6 Grudnia 2015 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 6 Grudnia 2015 Oczywiście Pawle w Twoich wyliczeniach jest an pewno sporo racji ale... nad wodą bywa różnie. Bywało, że podchodziłem do pstrąga na odległość wędki. Potoka na jętkę majową złowiłem opuszczając przypon z muchą na wodę pod wędką. Generalnie jednak lepiej oczywiście zachować ostrożność. Zawsze lepiej wejść do wody... W przypadku lipieni nie ma to aż takiego znaczenia chociaż... na brzegu na pewno szybciej spłoszymy niż w wodzie. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
ictus Opublikowano 6 Grudnia 2015 Autor Zgłoś Udostępnij Opublikowano 6 Grudnia 2015 (edytowane) @Rafal Ja te wyliczenia tez traktuje tylko jako wskazowke. Raczej przeknuja mnie do tego zeby lowic coraz blizej Dla bylego spinningisty przekonanie ze mozna lowic ladne ryby spod samej wedki wbrew pozorom nie jest oczywiste. Ostatnio lowilem tenkara ktora ma marny zasieg, za to wyniki byly wysmienite. Wrzucam te informacje glownie dlatego ze koledzy z forum, takze Ty, jestescie bardziej doswiadczeni i ciezko dorownac Wam piszac cos sensownego Wrzucam wiec teorie z ksiazek i zrodel naukowych, oczywiscie te sprawdzone nad woda. Dlatego jak cos napisal Goddard a mi sie sprawdza, to pozwalam sobie to tez tu zamiescic. Muchowanie to szalenie zlozona sztuka, ale w tym wlasnie widze jej piekno. Nad woda czasem te teorie biora w leb i wtedy warto przypomniec sobie podpowiedzi kolegow z forum. Bywa ze drobna korekta otwiera wode. Pierwszy pstrag zlowiony spod wedki tez mnie zaskoczyl Edytowane 6 Grudnia 2015 przez ictus Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
thymalus Opublikowano 7 Grudnia 2015 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 7 Grudnia 2015 (edytowane) To może krótki poradnik prowadzenia nimf.Może ktoś skorzysta. Szczegóły - dolna, krótka nimfa klasyczna, nie żyłkowa. Muchy normalnie obciążone, mocno czasem ale bez przesady, Inaczej mówiąc zestaw trzeba zatopić, a nie leci do dna niezależnie gdzie się wrzuci. 1. Prowadzenie w naturalnym dryfie. Wbrew pozorom wcale nie taki proste bo... przy dnie woda płynie wolniej niż w wyższych partiach. Dlaczego? Nie wiem. W prowadzeniu istotne aby muchy poruszały się naturalnie ze strugą wody przy dnie, bez bocznych skoków itd. Problemem jest spowolnienie spływu i zachowanie stałego kontaktu z muchami. Często można przegapić branie zwłaszcza jak jest delikatne. Tniemy generalnie wszystko co nienaturalne. Nie lubię tak łowić ale skuteczne2. Nieco przyspieszamy. Jeśli poprowadzimy muchy z prędkością taką jak drobinki piany czy listki lub patyczki na powierzchni rzeki to mamy pewność że muchy będą poruszały się szybciej niż woda przy dnie, Czyli szybciej od tego co naturalnie unosi. I o to chodzi.. To już można nazwać muszką agresywną. Dość proste łowienie, sympatyczne. Przyspieszając spływ mamy lepszy kontakt z muchami i łatwiej wyczuwamy brania. Już bardziej lubię tak łowić. 3 Jeszcze agresywniej. Przyspieszamy spływ i prowadzimy szybciej od górnej warstwy wody.Jeszcze bardziej tak lubię. Ad 1-3 Wszystkie z tych prowadzeń wykonujemy równolegle z nurtem. Prowadzimy pod kijem bez jakichkolwiek bocznych dryftów. Kończymy zacięciem albo dajemy wyprzedzić muchą zestaw tak aby prąd wyniósł je do powierzchni. Drugi wariant wolę. Branie na wynoszonej nimfie - miód malina. 4. Robimy tak samo jak w prowadzeniach 1-3 ale lekko po łuku. Rzucamy lekko do przodu pod kątem mniej więcej 45 stopni do kija. I prowadzimy lekkim łukiem. Jeśli.łowimy agresywnie i szybko możemy nadać dodatkowo drgania nimf poprzez delikatne ruszanie nadgarstkiem. Drobne szybkie ruchy jakbyśmy odkręcali śrubokrętem oporną śrubę. Fajne łowienie.5. W każdym z tych sposobów można opuścić nimfy do dna i zablokować spływ. Dać nimfom poderwać się, potem znów zatapiamy i podnosimy. Najczęściej uda się tak dwa trzy razy na prowadzenie zrobić. Uff To jedynie liźnięcie tematu. Zapewne cdn nastąpi Edytowane 7 Grudnia 2015 przez thymalus 6 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Bugi86 Opublikowano 7 Grudnia 2015 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 7 Grudnia 2015 Super opis krótkiej 1) Czemu tylko klasyczna krótka a nie można do żyłki zastosować??2) Jak ocenić prędkość wody w dolnej partii ?? Szczególnie jak mamy mętną wodę i nic nie widać co jest na dnie?3) Czy jeżeli będę prowadzić nimfę wolniej od dolnej partii wody to ona będzie wychodzić już do góry?4) Czy przy prowadzeniu nimfy w naturalnym dryfie nie będzie się wybrzuszać żyłka/linka ciągnięta przez górną partię wody która idzie szybciej?Kurde setki pytań kłębią mi się w głowie sorry za upierdliwość Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
thymalus Opublikowano 7 Grudnia 2015 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 7 Grudnia 2015 Ad 1 Pewnie można ale nie łowiłem nigdy na żyłkę to nie będę się wymądrzałAd 2 Ja to robię na wyczucie...Grunt że wolniej od powierzchni. Jeśli uda się poprowadzić tak,że nie będziesz przyspieszał tylko muchy naturalnie będą płynęły powinno być dobrzeAd 3 Będzie ją wynosiło.chyba że muchy będą b. ciężkie i będziesz kontrolował spływ. Coś w stylu przepływanki z przytrzymywaniem. Teoretyzuje jednak bo tak nie łowiłem.Ad 4 Będzie. Linki lepiej nie kłaść na wodę. Ewentualnie ratuje mending przed ściągnięciem. W każdym razie staram się nie kłaść sznura na wodę przy krótkiej.. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jozi Opublikowano 8 Grudnia 2015 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 8 Grudnia 2015 (edytowane) To może krótki poradnik prowadzenia nimf.Może ktoś skorzysta. Szczegóły - dolna, krótka nimfa klasyczna, nie żyłkowa. Muchy normalnie obciążone, mocno czasem ale bez przesady, Inaczej mówiąc zestaw trzeba zatopić, a nie leci do dna niezależnie gdzie się wrzuci. 1. Prowadzenie w naturalnym dryfie. Wbrew pozorom wcale nie taki proste bo... przy dnie woda płynie wolniej niż w wyższych partiach. Dlaczego? Nie wiem. W prowadzeniu istotne aby muchy poruszały się naturalnie ze strugą wody przy dnie, bez bocznych skoków itd. Problemem jest spowolnienie spływu i zachowanie stałego kontaktu z muchami. Często można przegapić branie zwłaszcza jak jest delikatne. Tniemy generalnie wszystko co nienaturalne. Nie lubię tak łowić ale skuteczne2. Nieco przyspieszamy. Jeśli poprowadzimy muchy z prędkością taką jak drobinki piany czy listki lub patyczki na powierzchni rzeki to mamy pewność że muchy będą poruszały się szybciej niż woda przy dnie, Czyli szybciej od tego co naturalnie unosi. I o to chodzi.. To już można nazwać muszką agresywną. Dość proste łowienie, sympatyczne. Przyspieszając spływ mamy lepszy kontakt z muchami i łatwiej wyczuwamy brania. Już bardziej lubię tak łowić. 3 Jeszcze agresywniej. Przyspieszamy spływ i prowadzimy szybciej od górnej warstwy wody.Jeszcze bardziej tak lubię. Ad 1-3 Wszystkie z tych prowadzeń wykonujemy równolegle z nurtem. Prowadzimy pod kijem bez jakichkolwiek bocznych dryftów. Kończymy zacięciem albo dajemy wyprzedzić muchą zestaw tak aby prąd wyniósł je do powierzchni. Drugi wariant wolę. Branie na wynoszonej nimfie - miód malina. 4. Robimy tak samo jak w prowadzeniach 1-3 ale lekko po łuku. Rzucamy lekko do przodu pod kątem mniej więcej 45 stopni do kija. I prowadzimy lekkim łukiem. Jeśli.łowimy agresywnie i szybko możemy nadać dodatkowo drgania nimf poprzez delikatne ruszanie nadgarstkiem. Drobne szybkie ruchy jakbyśmy odkręcali śrubokrętem oporną śrubę. Fajne łowienie.5. W każdym z tych sposobów można opuścić nimfy do dna i zablokować spływ. Dać nimfom poderwać się, potem znów zatapiamy i podnosimy. Najczęściej uda się tak dwa trzy razy na prowadzenie zrobić. Uff To jedynie liźnięcie tematu. Zapewne cdn nastąpi :clappinghands: Kapitalny opis w temacie. Od siebie dodam, że należy pamiętać o tym by rybom nie wchodzić zbyt mocno na głowy, bo po prostu się płoszą.Należy zająć stanowisko i starać się zbyt mocno nie przebierać nóżkami, podawać nimfy na jak najdłuższej lince, osobiście preferuję marszrutę w górę rzeki.Często za naturalną przeszkodą w rynnie np. kamieniem stoją grube ryby, jak je zobaczymy to należałoby wykonać delikatny krok do tyłu bo inaczej ryba często odpływa w siną dal .Do techniki zdecydowanie należy dopracować taktykę podchodzenia do ryby, wierzcie to jest połowa sukcesu. Edytowane 8 Grudnia 2015 przez Jozi 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
thymalus Opublikowano 8 Grudnia 2015 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 8 Grudnia 2015 Z tą płochliwością lipieni to bywa różnie Miałem niejednokrotnie przypadki np na Gwdzie, że lipienie stały sobie przy moich nogach jak za kamieniem. Co jakiś czas nawet podpływały i stukały w neopren. (może jakieś robaczki tam były) Oczywiście stały tak jak i ja dłuższą chwilę stałem. Generalnie w odległości wędki, czyli łowiąc spod kija można spokojnie wędkować. 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
jasiekcom Opublikowano 8 Grudnia 2015 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 8 Grudnia 2015 Zostałem poproszony przez autora tematu abym, jako zawodnik startujący w zawodach muchowych coś w proponowanym temacie napisał. Tak sobie myślałem już wcześniej patrząc na ten temat, że to temat RZEKA, temat na niezłą rozprawę naukowo- wędkarską . Hmmmmmmmmm.... od czego by tu zacząć. Przede wszystkim nie da się jednoznacznie określić jak prowadzić muchy, aby zawsze to prowadzenie było skuteczne nie da się powiedzieć, że tak jest OK a inaczej jest be… Prowadzenie muchy to wielo wypadkowa takich czynników jak metody, rodzaju muchy, typu i charakteru łowiska, pory roku, pora dnia, aktywności ryb lub jej brak, temperament i nawyków wędkarza i tysiąca innych spraw. Wędkarstwo a w szczególności starty zawodnicze uczą pokory zmuszaj do myślenia i analizowania. Wielokrotnie obserwowałem na zawodach jak zawodnik łowiący ze mną na stanowisku, prowadząc muchę w sposób powiedzmy niekonwencjonalny wręcz według wszelkim przyjętym zasadą osiągał zdecydowanie lepsze wyniki niż inni. Może to właśnie ten unikalny w danym momencie sposób prowadzenia much był nadzwyczaj skuteczny może jego muchy super i hiper skuteczne może miejsce, w którym łowił. Będąc z drużyną na treningu przed zawodami, najpierw sprawdzamy w celu wyboru, która z metod jest najskuteczniejsza, jeśli tą wytypujemy to sprawdzamy rodzaj i kolor muchy, aby wyselekcjonować najskuteczniejsze wzory a później sprawdzamy na jakie prowadzenie ryby reagują najskuteczniej. Czasami zdarzało się, że jedno miejsce można przejść 3-4 razy z tą sama metodą z tymi samymi muchami a ryby będą brały zdecydowanie najlepiej na swobodne prowadzeni lub agresywne lub inny patent. Posłużę się przykładem z treningu z tegorocznych zawodów na Dunajcu. Próbowaliśmy strimera, łowiliśmy prawie stojąc ramie w ramię łowiliśmy na linkę intermedium prowadziliśmy muchy powiedzmy standardowo rzut po kątem w dół rzeki i wolniejsze lub szybsze ściągnie. Wyniki były takie sobie. Kolega zaczął kombinować rzut taki sam jak 200 poprzednich swobodny spływ strimera po łuku w tym czasie "trzepanie" wędką w płaszczyźnie poziomej z bardzo duża amplitudą. Śmiałem się z tego, bo wyglądało to komicznie, ale okazało sie, że ten manewr był wręcz zabójczy dla ryb po 3 rybach myślałem, że to przypadek a po około 10 rybie złowionej w ten sposób w ciągu 40 minut wiedziałem, że o to chodzi.Wracając do tematu myślę, że możemy się dzielić się swoimi doświadczeniami, knifami, spostrzeżeniami, patentami i uwagami, bo człowiek cały czas powinien się uczyć. Mnie na przykład tegoroczne Muchowe Mistrzostwa Polski na Łupawie, może nie wywróciły do góry nogami patrzenie na technikę łowienia na nimfę ale dały wiele do myślenia. Dogłębna analiza niestety już po zawodach dała mi pewne pomysły jak pewne sprawy wykorzystać na innych wodach jednak za wcześnie na wnioski. Zobaczmy jak podejście do tematu sprawdzi się w treningach zawodach GP w 2016. Ok a teraz napiszę ( a właściwie przekopiuję przeedytuję to, co kiedyś napisałem w innym temacie) trochę o tym jak prowadzę muchy i zestaw przy metodzie nimfowej. 1.Łowiąc metodą nimfową w 95% przypadków łowię podchodząc od dołu czyli pod prąd. Nie wiem, czemu czy to po porostu moje widzimisię, może jestem mniej widoczny przez ryby nie wiem po prostu tak łowię.2. Ciężar i rozmiar nimf dostosowuję do łowiska to oczywiste, bo po co na 20 -30 cm zbyrkach zakładać kluchę ołowianą cała sztuka to aby umieć zapodać małe nimfy i zrobić to tak aby szybko i w miarę głęboko zatonęły poniżej podam jak to można zrobić w sposób techniczny ale można też wykorzystać ukształtowanie wody a dokładnie rozkład prądów wodnych ale tego tak po prostu opisać nie potrafię trzeba by stanąć na konkretnym miejscem i pokazać co i jak.3. Aby szybciej zatopić muchy i wydłużyć efektywniejszy spływ ( tylko w krótkiej nimfie w metodzie żyłkowej nie zdaje egzaminu ) w ostanie fazie przerzutu dopycham ( uderzam) wolna ręką wędkę powyżej rękojeści powoduje to wstrzelenie nimfek w wodę i szybsze zatapianie. Nie jest to sztuczka łatwa do opanowania, ale naprawdę po jej opanowaniu i zgrani tego elementu z przerzutem widać różnice.4 Aby wydłuży długość spływu przy krótkiej nimfie robiąc przerzut w lewą stronę robię go lewa ręką jak zestaw ma naprzeciw mnie przekładam kij do prawej i kończę prowadzenie prawą ręką niby nic ale zasięg prowadzenia wzrasta spokojnie o 2 m.5. Samo prowadzenie nimf to już inna bajka i trudno to opisać jednak bardzo rzadko pozwalam nimfą powiedzmy na jednostajny spływ często podnoszę opuszczam zatrzymuję spływ przyspieszam szukam optymalnego prowadzenia do aktualnej aktywności ryb. Często w czasie jednego spływu wykonuje kilka w/w akcji. Łowiąc w tym roku często podczas prowadzenia robiłem takie mikro podcięcia w ten sposób dość dynamicznie powiedzmy skokami prowadziłem muchy, które następnie swobodnie jednak pod stałą kontrolą na napiętej żyłce opadały ( naprawdę skuteczny patent). Łowiąc na kiełże zacząłem stosować w ostatniej fazie prowadzenia zanim muchy zaczną się podnosi 2-3 dynamiczne krótkie podcięcia, takie skoki kiełżem, (kto wie jak porusza się kiełż wie, czemu). Największe czucie całego zestawu mam, kiedy łowię prowadzę muchy pod szczytówką, ale takie łowienie można zastosować na głębszej wodzie, gdy łatwiej jest podejść rybę. Choć nap na Łupawie nawet na płytkiej wodzie łowi się pod samymi nogami w sumie to można by łowić na podlodówkę z muchą W moim osobistym przypadku zdecydowanie spada czucie prowadzonych much i zestawu wraz z wydłużeniem długości wysuniętego przyponu lub linki. 6. Często stosuję skoczka, na którym jest nimfa na bardzo długim 60 cm troku a na prowadząca zakładam na długim odcinku żyłki mokrą muchę lub mikro nimfkę, skoczek ma zadanie iść blisko dna napinać zestaw a prowadzącą sobie luźno pływa i prąd wody miota ja sobie, co jest bardzo atrakcyjne.7. Każde prowadzenie kończę podcięciem, bo na koniec prowadzenia przytrzymuje zestaw nimfy starują w górę i często wówczas następują brania. Ważna sprawa, aby zawsze przy końcówce prowadzenia kiedy muchy odrywają się i starują do góry mieć zawsze jakiś kąt pomiędzy wędką, wędka w linii prostej z żyłką czy linką powoduje w momencie brania brak amortyzacji i spięcie ryby a przy gwałtownym braniu zerwaniem przez rybę muchy. 8. Metoda żyłkowa istota "żyłki" jest fakt, ze mucha prowadzona jest bardziej naturalnie. Brak sznura powoduje, ze muchy nie są ściągane dodatkowo przez sznur . Wiec podając małego "pedałka" na żyłce płynie on bardziej naturalnie. Poza tym w przypadku "żyłki" doskonale czuć każde branie ryby, każde pukniecie muchy o kamień. W chwili obecnej całkowita długość przyponu i żyłki nie może przekraczać dwóch długości wędki. Proponuje zawiązać sobie typowy przypon nimfowy taki z 1,5 do niego dowiązać sztywna żyłkę najlepiej w kolorze fluo o średnicy 22-24 w takie długości aby cała ilość żyłki była krótsza od dwóch długości wędki o jakieś 5 cm, i próbujcie a zobaczycie różnice i to bardzo duża w stosunku do klasycznej dolnej nimfy. Uffff a nie mówiłem, że to temat na mały elaborat. Jak znajdę trochę czasu to napisze o mojej ukochanej mokrej muszce. 5 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Creek Opublikowano 8 Grudnia 2015 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 8 Grudnia 2015 (edytowane) Danielu kawał materiału ..Super !Z własnej strony mam od razu prośbę. Czy mógłbyś w pierwszej kolejności rzucić więcej światła w temacie dotyczącym metody nimfowej i obserwacji, przemysleń związanych z tegorocznymi MP nad Łupawą ?. Wiem że były to wyjątkowe Mistrzostwa Polski. Tylu zer wśród zawodników czołówki już dawno nie widziałem. Słyszałem że podobno woda jak i lokalizacja, rozmieszczenie ryb było bardzo nierówne. Edytowane 8 Grudnia 2015 przez K.Kalisz Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jozi Opublikowano 8 Grudnia 2015 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 8 Grudnia 2015 Z tą płochliwością lipieni to bywa różnie Miałem niejednokrotnie przypadki np na Gwdzie, że lipienie stały sobie przy moich nogach jak za kamieniem. Co jakiś czas nawet podpływały i stukały w neopren. (może jakieś robaczki tam były) Oczywiście stały tak jak i ja dłuższą chwilę stałem. Generalnie w odległości wędki, czyli łowiąc spod kija można spokojnie wędkować. No właśnie jak stoisz w miejscu, to między nogi wpłynie.Jak poszurasz po dnie to robactwo wypływa i się pchają .Jak nie biorą to można je sprowokować, kolega staje 15m wyżej i szuruje buciorami po dnie, jak robactwo płynie zaczynają ucztę, wędkarze też . 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
jasiekcom Opublikowano 8 Grudnia 2015 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 8 Grudnia 2015 Na prośbę K. Kalisz pozwolę sobie na małego offtopa Moje wyniki i wyniki drużyny określam jako przeciętne. Osobiście mówię, że szału nie był dupy nie urywało choć zaczęliśmy bardzo dobrze, rzeka rozpoznana muchy wypracowane miejscowy trener powiedział co gdzie i jak . Pierwsza tura byłem na 7 miejscu w sektorze łowiąc chyba 9 ryb a w drużynówce 10 miejsce. W drugiej turze łapię jajooo choć stanowisko wyglądało super Mimo mojego zera spadek w drużynówce tylko na 14 miejsce. Trzecia tura kolega idzie na najgorsze stanowisko całych zawodów B1 ( poniżej mostu w Poganicy) podczas trzech tury na tym stanowisko na 6 osób złowiło jedną rybę. Efekt mimo starań niestety ale zero. Ja łowi na górze sektora C gdzie łowi się 1-2-3 rybki i tak się też stało jedna ryba i jeden spad. Choć ta druga ryba za wiele by nie dała bo tak gdzieś w połowie sektora. W dół sektora zaczynały się stanowiska gdzie regularnie łowiono np 7- ryb. Niestety ostania tura nas pogrążyła i polecieliśmy w drużynówce na 28 miejsce A teraz taka prywatna ocena może nie obiektywna, zawody trudne ale nie w sensie fizycznym, nie w sensie znajomości rzeki doboru muchy. Te sprawy mieliśmy rozpracowane miejscowy kolega który nam pokazała wszystko co i jak, pokazał jak łowić, był z nami na turach podpowiadał gdzie łowić i na co łowić, przygotował muchy. Choć moim zdaniem mucha nie miała znaczenia ryby były łowione na gangreny, parkinsony, kiełże, brązki, włoszki, czarne, różowe pedałki, oraz białe kocmołuchy ukręcone na hakach strimerowych w rozmiarze 6. O wszystkim w większości decydowało losowanie stanowiska mega nierówne o czym świadczy stanowiska np stanowiska B1 lub góra sektora C w stosunku do dolnych stanowiska tego sektora. Ale co tam fajnie nowe doświadczenia itp. Fakt jest jeden organizatorzy przeliczyli się, Łupawa nie jest rzeką na przyjecie takiej wielkiej liczby zawodników dlatego musieli rozszerzać teren zawodów. W efekcie tego naprawdę stanowisk mega nie równe. W pierwszej turze wszystkie 9 ryb złowiłem w dwóch miejscach w jednym 7 w drugim 2 poza tym cała pozostał cześć stanowiska pustynia Prawdą jest o co mówisz osoby np z Muchowej Kadry Polski oraz czołówki GP też zerowali lub ratowali się 1 rybką. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jozi Opublikowano 8 Grudnia 2015 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 8 Grudnia 2015 Walczyki, Konieczne i inne gady z kadry też miękkie nogi mieli :lol: . Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Kacper.K Opublikowano 8 Grudnia 2015 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 8 Grudnia 2015 (edytowane) Łupawa jest ciężkim tematem jeśli chodzi o zawody, tutaj czasem tydzien/dwa tygodnie różnicy i ryb na danym odcinku już nie ma. Gdzieś tam po dołkach te pojedyncze rybki można wydłubać, ale nie jest łatwo, o czym niestety Daniel się przekonał. Ze względów bezpieczeństwa organizator wyłączył bardzo dobre odcinki, no ale to trzeba zrozumieć. Równe stanowiska zorganizować też nie jest prosto, musiałoby być połowę mniej ludzi, stanowiska różnej długości (w zalezności od atrakcyjności wody), no i powinny być jednoosobowe. No ale to nie ten temat . Co do prowadzenia, szczególnie nimf. Tak jak Daniel napisał, bardzo dużo różni się łowienie na rzekach pomorskich od łowienia na rzekach południowych. Pomorskie lipienie są mniej przepłoszone (choć i tak dużo się zmieniło w ostatnich paru latach, presja bardzo wzrosła). Często ryby łowi się dokładnie pod nogami, w śladzie za nogami. Nie łatwo jest wytłumaczyć w sposób zrozumiały jak prowadzić nimfy, to trzeba po prostu zobaczyć. Nie podejmuję się opisu . Żeby nie było offtopu, to przedstawię moje obserwacje dotyczące łowienia szczupaków w jeziorze : 1. Długie skoki, z krótkimi przerwami gdy mucha opada - od takiego sposobu zaczynam łowienie. 2. Krótkie, agresywne skoki - tak staram się naśladować przepłoszone uklejki 3. Zbieranie w dwie ręce - przydatne gdy jest mocny wiatr i fala, a na pływadełku mocno pcha nas powodując luzy na lince4. Zbieranie w ósemkę - stosuję gdy ryby nie biorą, czasem coś się skusi, ale to technika raczej na pstrągi, białoryb, ewentualnie okonie. 5. Długie skoki, z długimi przerwami. - Szczupaki biją w opadzie. Oczywiście dużo tutaj robi konstrukcja muchy, jej ewentualne obciążenie (nie ołowiem, a np. klejem, którym przyklejamy oczy, koralikami przed muchą itp.). Edytowane 8 Grudnia 2015 przez Kacper.K Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Creek Opublikowano 8 Grudnia 2015 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 8 Grudnia 2015 (edytowane) Danielu o ile mnie pamięć nie myli, chyba w podobnym skrócie relacjonowałeś te Mistrzostwa na forum Flytiers, ale oczywiście za przekazanie tego raz jeszcze bardzo Ci dziękuję !. Wiem że męczę, ale prosząc cię o opinie n/t nimfy bardziej interesował mnie szczególnie niżej cytowany fragment twojej poprzedniej wiadomości.cytat:"Mnie na przykład tegoroczne Muchowe Mistrzostwa Polski na Łupawie, może nie wywróciły do góry nogami patrzenie na technikę łowienia na nimfę ale dały wiele do myślenia"Tak więc pytanie to chyba nie jest z mojej strony jakimś specjalny off-topem Pawłowego wątku . ...tyczy się technikiBo to że, jak piszesz, ryba brała tam gdzie była i w dodatku na wszystko to ogarniam, byc może nie zrozumiałem jednak czegoś między wierszami, ...co oczywiście może mieć miejsce Co więc takiego zmieniło twoje patrzenie na technikę ?. Edytowane 8 Grudnia 2015 przez K.Kalisz Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
ictus Opublikowano 8 Grudnia 2015 Autor Zgłoś Udostępnij Opublikowano 8 Grudnia 2015 (edytowane) Daniel, wielkie dzieki za wpis w tym watku. Swietnie sie to czyta. Przyznam ze watek stworzylem aby go sobie czytac nad Sanem w przerwach na kanapke i wracajac do wody stosowac wyczytane patenty Pomysl z wstawieniem wczesniej opisanej na forum techniki jest bardzo dobry. Jak ktos moze przeniesc swoje wczesniejsze rady do tego watku to super. Mysle ze latwiej bedzie skorzystac z tqkiego kompendium gdy jest w jednym miejscu. Mam nadzieje ze inni ktorych rowniez poprosilem o napisanie kilku slow znajda na to chwile. Daniel, mam nadzieje ze Ci nie przerwalem i cos jeszcze napiszesz. Mnie ciekawi jak technicznie robic te skoki kielza (linka? wedka? ). Strasznie dlugo sie uczylem od Roberta Kierasa jego spinningowego podszarpywania przy pstragowaniu i wiem ze takie myki maja znaczenie. Jakby ktos chcial sie podzielic jak zmieniaja sie jego techniki w zaleznosci od pory roku byloby swietnie! Bardzo wszystkim ktorzy cos napisali dziekuje Kazda rade zastosuje nad woda Czekam na wiecej SerdecznosciPawel Edytowane 8 Grudnia 2015 przez ictus 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
jasiekcom Opublikowano 8 Grudnia 2015 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 8 Grudnia 2015 (edytowane) Ok postaram się coś napisać choć Kacper już to zrobił za mnie. Kacper był naszym trenerem i na treningu sprał nam dupska niemiłosiernie . Szedł za nami wszystkimi łowił na te same muchy które zresztą sam nam przygotował i łowił rybę za rybą. Różnica pomiędzy powiedzmy łowieniem na Łupawie a rzekami południowymi Dunajec, Raba, San, Soła, Wisła itd jest ogromna. Po pierwsze na Łupawie naprawdę ryby łowi się pod samymi nogami te ryby jak fiordy z ręki prawie jedzą więc wędka na prawdę nie musi być długa 2,75 optimum moim zdaniem. Na południu im dłuższa tym powiedzmy lepsza optimum 3,30. Na Łupawie prowadzi się zestaw na "krótkim dyszlu", szczytówką skierowana na wodę, odległość między lustrem a szczytówką bardzo mała. Przez to zestaw jest mega czuły. Rzuty i prowadzeni krótkie. No i coś z czym moje przyzwyczajenia mimo starań Kacpra wygrywały ale to nie było akurat dobre, na Północy łowiąc wyrzucam w górę ale również w przód na Łupawie Łowi się spod samego kija jak by to określić link żyłka wchodzi prostopadle do wody. Co do pytania Pawła odnośnie skoków kiełżem to robię to wędką szybki krótkie podbicia bardzie w płaszczyźnie poziomej aniżeli pionowej. Edytowane 8 Grudnia 2015 przez jasiekcom 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Creek Opublikowano 10 Grudnia 2015 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 10 Grudnia 2015 Dziękuje za odpowiedź ...własnie o to chodziło.Jak widac więc nie mozna zamykac lub ograniczać się w swoich przyzwyczajeniach, a bycie nieszablonowym to czasem gwarancja sukcesu Ciekawe z czego wynika ta, jak piszesz, odmiennośc zachowań lipieni znad Łupawy? Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
ictus Opublikowano 10 Grudnia 2015 Autor Zgłoś Udostępnij Opublikowano 10 Grudnia 2015 Jaki odcinek rzeki może dziennie przebyć lipień? Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Creek Opublikowano 10 Grudnia 2015 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 10 Grudnia 2015 (edytowane) Paweł z moich poczenionych obesrwacji wynika (małe rzeczki) że to ryby zasiedziałe. W ciągu sezonu łowię z tych samych dołków te same ryby ...więc dystansu nie pokonują.Pewny jestem natomiast tego że rzeczywiście ryba ta jest w stanie pokonac dziennie spory dystans ...niesiona wodą powodziową . Edytowane 10 Grudnia 2015 przez K.Kalisz 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
thymalus Opublikowano 10 Grudnia 2015 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 10 Grudnia 2015 Różnica pomiędzy nimfą pomorską, a południową jest wyraźna. Nie wynika z tego, że na południu lipienie są inne, bardziej cwane (choć odnoszę często takie wrażenie) ale przede wszystkim ze specyfiki rzek. Chciałbym jednak po raz kolejny przestrzec przed przenoszeniem doświadczeń zawodniczych na rekreacyjne łowienie. Oczywiście daleki jestem od stwierdzenia, że sprzętem zawodniczym i metodami zawodniczymi nie można skutecznie łowić nawet okazowych ryb. Tylko czy jest to najprzyjemniejszy sposób? Generalnie w zawodach chodzi o złowienie w krótkim czasie jak największej ilości ryb i to wcale nie rekordowych ale właśnie tych najmniejszych, najprostszych do złowienia. (tak na marginesie pytanie do uczestników MMP na Łupawie. Według relacji Łukasza Ostafina jaką czytałem zaliczany do punktacji był tylko lipień. Na protokołach zaś widniała rubryka lipień oraz inne ryby. W tych "innych rybach" wpisywane były podobno....lipienie poniżej wymiaru. Był obniżony wymiar? Jeśli tak, to delikatnie mówiąc jest to skandal.)Wracając do wątku, Daniel pisał o "wstrzeliwaniu nimfy". Oczywiście to się stosuje ale zacznie częściej na południu. Na rzekach, na których łowię niestety w wielu miejscach nie można "klasycznie" przerzucić nimfy tak aby w końcowej fazie wstrzelić ją w wodę. Z przodu gałęzie z tyłu gałęzie, nad wodą gałęzie, na dnie gałęzie, na początku rynny drzewo, na końcu rynny konar i gałęzie. A pomiędzy gałęziami wysokie na chłopa trawy i pokrzywy. Wszystko co ciebie otacza ma jeden cel urwać a przynajmniej poplątać muchy. Najczęściej nimfy przerzuca się płasko nad wodą. Na południu większość rynien jest otwarta. Na pomorskich rzekach spora ich część tworzy się za przeszkodami, którymi są najczęściej powalone drzewa. Warto dochodząc do takiej miejscówki przedłużyć linkę i "postawić" nimfy przed przeszkodą. Lekko można nadrzucić linkę ab prąd wody przesunął muchy wzdłuż pnia. Można zanurzyć szczytówkę i głębiej utopić nimfy, można popodszarpywać, podciągać i puszczać luźno. W tym wypadku pamiętać należy aby zacinać szarpiąc linką. Tak obłowione stanowisko mijamy i zaczynamy obławiać rynnę za drzewem. Dobrze sprowadzić muchy jak najszybciej w pobliże dna. Wbijanie ich w wodę nie pomoże bo to pomorze Szukamy zawirowań prądów wody za przeszkodą. Wkładamy muchy wręcz w taki miejsca i opuszczamy głębiej. Staramy się aby nawet centymetr przyponu nie leżał na wodzie, bo ściągnie muchy. Często udaje się znaleźć taki prądy, że wciągają muchy pod pieniek w pobliże dna i dopiero sami wyprowadzamy je na "trasę spływu". Ktoś pytał o kiełża. Najlepiej sprawdza się wleczenie go po dnie krótkimi skokami, bardzo krótkimi. Po dnie... Ale tam są gałęzie? Są, dlatego na pomorzu kochajmy nimfy - szybko odchodzą. Najczęściej zmieniam muchy po urwaniu. PS, Jeszcze mam pytanie o MMP na Łupawie. Ktoś wcześniej pisał o wyłączeniu pewnych odcinków ze względów bezpieczeństwa? A coś więcej, jakie niebezpieczeństwa? 3 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Kacper.K Opublikowano 10 Grudnia 2015 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 10 Grudnia 2015 Różnica pomiędzy nimfą pomorską, a południową jest wyraźna. Nie wynika z tego, że na południu lipienie są inne, bardziej cwane (choć odnoszę często takie wrażenie) ale przede wszystkim ze specyfiki rzek. Chciałbym jednak po raz kolejny przestrzec przed przenoszeniem doświadczeń zawodniczych na rekreacyjne łowienie. Oczywiście daleki jestem od stwierdzenia, że sprzętem zawodniczym i metodami zawodniczymi nie można skutecznie łowić nawet okazowych ryb. Tylko czy jest to najprzyjemniejszy sposób? Generalnie w zawodach chodzi o złowienie w krótkim czasie jak największej ilości ryb i to wcale nie rekordowych ale właśnie tych najmniejszych, najprostszych do złowienia. (tak na marginesie pytanie do uczestników MMP na Łupawie. Według relacji Łukasza Ostafina jaką czytałem zaliczany do punktacji był tylko lipień. Na protokołach zaś widniała rubryka lipień oraz inne ryby. W tych "innych rybach" wpisywane były podobno....lipienie poniżej wymiaru. Był obniżony wymiar? Jeśli tak, to delikatnie mówiąc jest to skandal.)Wracając do wątku, Daniel pisał o "wstrzeliwaniu nimfy". Oczywiście to się stosuje ale zacznie częściej na południu. Na rzekach, na których łowię niestety w wielu miejscach nie można "klasycznie" przerzucić nimfy tak aby w końcowej fazie wstrzelić ją w wodę. Z przodu gałęzie z tyłu gałęzie, nad wodą gałęzie, na dnie gałęzie, na początku rynny drzewo, na końcu rynny konar i gałęzie. A pomiędzy gałęziami wysokie na chłopa trawy i pokrzywy. Wszystko co ciebie otacza ma jeden cel urwać a przynajmniej poplątać muchy. Najczęściej nimfy przerzuca się płasko nad wodą. Na południu większość rynien jest otwarta. Na pomorskich rzekach spora ich część tworzy się za przeszkodami, którymi są najczęściej powalone drzewa. Warto dochodząc do takiej miejscówki przedłużyć linkę i "postawić" nimfy przed przeszkodą. Lekko można nadrzucić linkę ab prąd wody przesunął muchy wzdłuż pnia. Można zanurzyć szczytówkę i głębiej utopić nimfy, można popodszarpywać, podciągać i puszczać luźno. W tym wypadku pamiętać należy aby zacinać szarpiąc linką. Tak obłowione stanowisko mijamy i zaczynamy obławiać rynnę za drzewem. Dobrze sprowadzić muchy jak najszybciej w pobliże dna. Wbijanie ich w wodę nie pomoże bo to pomorze Szukamy zawirowań prądów wody za przeszkodą. Wkładamy muchy wręcz w taki miejsca i opuszczamy głębiej. Staramy się aby nawet centymetr przyponu nie leżał na wodzie, bo ściągnie muchy. Często udaje się znaleźć taki prądy, że wciągają muchy pod pieniek w pobliże dna i dopiero sami wyprowadzamy je na "trasę spływu". Ktoś pytał o kiełża. Najlepiej sprawdza się wleczenie go po dnie krótkimi skokami, bardzo krótkimi. Po dnie... Ale tam są gałęzie? Są, dlatego na pomorzu kochajmy nimfy - szybko odchodzą. Najczęściej zmieniam muchy po urwaniu. PS, Jeszcze mam pytanie o MMP na Łupawie. Ktoś wcześniej pisał o wyłączeniu pewnych odcinków ze względów bezpieczeństwa? A coś więcej, jakie niebezpieczeństwa?1. Na grubszej wodzie, wbijam nimfy z hukiem jakby kasztany do wody z drzewa spadały . Oczywiście trzeba się rozglądać do góry i po bokach, czy aby przypadkiem nie ma jakiejś gałęzi, która chętnie ukradnie nam zestaw. 2. Chodzi o miejsca gdzie są bagna. Kilkukilometrowe odcinki powyżej elektrowni wodnych w Łupawie, Poganicach. Z resztą się zgadzam .Nimfy staram się prowadzić naturalnie, bez bocznych dryfów. Jeśli ryby nie biorą to przyspieszam ich ruch jednostajnie bądź pulsacyjnie, podbijam lub spowalniam, trzeba kombinować, nie ma recepty. Dużo zależy od wody, są odcinki bardziej i mniej wymagające. 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
thymalus Opublikowano 10 Grudnia 2015 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 10 Grudnia 2015 Łupawa to troszkę większa woda niż moja Dobrzyca. Można w niektórych miejscach wbić nimfy ale najczęściej jest to albo niemożliwe albo mniej skuteczne niż "zabawa z prądzikami". Ja oczywiście pomijam przy zatapianiu wersje niestety dość często stosowaną przez wędkarzy czyli utopienie much szybkie, łatwe i bezstresowe czyli zestaw z prowadzącą na haku 6 składającą się z ołowiu i wolframowego kasku. Muszka często ma ułamany grot do połowy łuku i służy jedynie jako ciągarek... Skuteczne niestety ale mało fajne...Co do prowadzenia to zgoda ale... często łowię z bocznym dryfem. Prowadzę nimfy po łuku, agresywnie, pulsacyjnie. Nie wiem jak to precyzyjnie opisać ale staram się aby muchy szły pierwsze. podciągnięcie podnosi je, spływ opuszcza i znów poderwanie. To są mikro podnoszenia, dopiero przy końcu prowadzenia daję nimfkom podnieść się niemal do powierzchni. Dobrze jest zmieniać ręce, bo dołek obławie się po innych trasach i gdzie indziej się kończy, mona te prowadzić najpierw jedną, a potem drugą przekładając kij. To kolejna trasa i jednocześnie dłuższe prowadzenie. 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
kardi Opublikowano 10 Grudnia 2015 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 10 Grudnia 2015 http://www.flyfishing.pl/web/article.php?a_id=301 Link który zamieszczam pozwoli Wam przeczytać sympatyczne opowiadanie z przed lat. Oprócz barwnych opisów natury tekst zawiera krótkie omówienie techniki" lekkiej nimfy pod prąd ", sposobu który bardzo cenię.Dlaczego ten materiał? Otóż autor w znacznej, oj znacznej mierze oparł się na obszernym artykule który popełniłem swego czasy dla WW. Ponieważ jednak zacytował autora z sympatia polecam opowiastkę. Mój egzemplarz WW niestety zaginąl... może ktoś w tej kwestii pomoże?Jeśli po lekturze pojawią się refleksje, chętnie odpowiem. 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.